— Przedtem nie przysiągłem i dalej nie mam zamiaru przysięgać — odpowiedział syn.
Oszuści sprawili, że sąd nakazał osadzić go w więzieniu. Miał w nim siedzieć tak długo, aż pieniądze zostaną im wypłacone. Żona osieroconego syna była kobietą niezwykłej piękności, zarazem pobożną i sprawiedliwą. Wstydziła się prosić ludzi o wsparcie pieniężne. Podjęła się pracy praczki. Zbierała po domach bieliznę i prała ją w rzece. Za zarobione pieniądze utrzymywała dzieci i posyłała paczki z żywnością mężowi w więzieniu.
Pewnego dnia, kiedy w towarzystwie dzieci prała bieliznę, przepływał przez rzekę statek. Kapitan statku zauważył ją. Uroda kobiety wywarła na nim duże wrażenie. Zatrzymał statek, zszedł na brzeg i zapytał ją, czy zechce wyprać jego bieliznę. Zgodziła się i kapitan wręczył jej za to złoty denar, który dała dzieciom, by przechowały na wykupienie ojca. Po wypraniu bielizny weszła na statek, żeby oddać ją kapitanowi. Zanim zdążyła się obejrzeć, kapitan zamknął ją w kajucie i statek pełną parą odpłynął od brzegu. Pozostawione nad brzegiem rzeki dzieci zaczęły płakać i wzywać pomocy. Statek wkrótce zniknął im z pola widzenia. Osierocone dzieci poszły do więzienia i za otrzymany złoty denar wykupiły ojca. Opowiedziały też ojcu, jak matka została porwana i uwięziona. Nieszczęsny mąż wzniósł oczy ku niebu i zawołał:
— Niech będzie błogosławione Imię Króla Królów. Błogosławiony niech będzie Wiekuisty, który doprowadził mnie do tego, że zostałem bez majątku i pieniędzy na życie. Wejdź jednak, Boże, w moje położenie i okaż miłosierdzie mnie i moim dzieciom.
Nie zastanawiając się długo udał się z dziećmi nad rzekę, która niedaleko od miasta wpadała do morza. Na rzece jednak nie było żadnej łodzi. Zdjął ubranie, żeby wpław przebyć drogę do morza, ale nagle woda w rzece wzburzyła się. Powstały wysokie fale i o mało nie utonął. Bóg mu jednak zesłał deskę, na którą wsiadł wraz z najmłodszym synem. Na tej desce dopłynęli szczęśliwie do portu w obcym kraju. Tam został pasterzem. Pilnował i wypasał bydło należące do obcych mu ludzi. Pozostałe jego dzieci, pozbawione ojca i matki, siedziały nad brzegiem rzeki tęsknie wypatrując rodziców. Wkrótce pojawił się na rzece nowy statek. Z pokładu zeszli jacyś mężczyźni. Podeszli do dzieci i siłą uprowadzili je na statek.
Tymczasem nasz pobożny i nieszczęśliwy ojciec pasąc bydło dotarł do rzeki, wzdłuż której roiło się od węży, żmij i innych gadów. Siedząc na brzegu przypomniał sobie czasy, kiedy był bogaty i szczęśliwy. Wzniósł oczy ku niebu i zaczął wylewać swoje żale:
— Stwórco świata! Zostałem bez żony, bez dzieci i bez grosza przy duszy. Nikt nie okazuje mi litości. Ty chyba najlepiej wiesz, że śmierć jest dla mnie lepsza od takiego życia.
Wyrzekłszy te słowa, chciał rzucić się w otchłań wody. Na widok jednak martwych ciał ludzi zabitych i otrutych przez węże obleciał go strach. Nie był w stanie wykonać najmniejszego ruchu. Nagle wśród zabitych spostrzegł osobę, która tak do niego się odezwała:
— Nie bój się. Leży tu ukryty w ziemi od wielu lat skarb przeznaczony dla ciebie. Teraz nadszedł czas, żebyś go wziął. Bóg cię wywyższył dlatego, żeś się wstrzymał od składania przysięgi. Nie sprofanowałeś w ten sposób Imienia Boskiego i dotrzymałeś słowa danego ojcu.
Na wskazanym przez dziwną osobę miejscu odnalazł ukryty skarb. Za uzyskane pieniądze wybudował nowe miasta. Zbudował w nich piękne pałace. Wkrótce też został królem. I Pan Bóg uczynił z nim jeszcze jeden wielki cud. Odnalazły się żona i dzieci. Razem z rodziną żyjąc w dostatku, nie żałował pieniędzy na cele dobroczynne.