— Nie podoba mi się handlowanie. Handel to nieuczciwe życie. Wszyscy kupcy kłamią.

Potem wyruszył na miasto. Chodząc po ulicach zauważył, że jacyś ludzie niosą trumnę na cmentarz. Pobiegł do matki i oświadczył, że włączy się do konduktu pogrzebowego, bo chce zarobić micwę911 (zbożny uczynek). Matka wyraziła zgodę. W drodze powrotnej z cmentarza zobaczył człowieka orzącego pole. Pozdrowił go słowem „szalom alejchem912. Ten w odpowiedzi pozdrowił go słowem „alejchem szalom”. Tym człowiekiem był prorok Eliasz913, który przebrał się za rolnika. Na pytanie Szaula, co robi, prorok Eliasz odpowiedział:

— Orzę pole, żebym ja, moja żona i moje dzieci mieli co jeść. Skorzystają z tego również ubodzy ludzie oraz bydło i ptactwo.

— Oto życie, którego szukam — oświadczył Szaul.

— Dam ci wszystko, czego tylko zapragniesz — powiedział prorok.

— Szanowny panie! Torę dał mi już Wiekuisty. Teraz potrzebuję dobrej, przystojnej i pobożnej żony.

— Synu mój! Daleko stąd na Wschodzie jest taka dzielna kobieta imieniem Chana. Druga taka dzielna Chana znajduje się daleko na Zachodzie. Ta właśnie Chana jest tobie przeznaczona. Trzech dni drogi potrzeba, żeby do niej dotrzeć.

Prorok Eliasz wziął go za rękę i zaczął go prowadzić. W połowie drogi jednak zostawił Szaula i sam udał się do Chany. Przybywszy do jej domu, oświadczył:

— Mam dla ciebie narzeczonego. Co ty na to? Weźmiesz go za męża?

— Jeśli takie jest przeznaczenie, to nie mam nic przeciwko temu.