— Z pomocą Boga można wszystko wytłumaczyć — odparł starzec. — Powiedz mi, panie mój i królu, co ci się śniło, albo jeśli pozwolisz, ja ci to powiem.
— Jeśli potrafisz opowiedzieć mój sen, to bardzo proszę.
I stary mędrzec opowiedział o tym, co się królowi śniło. Opowiedział dokładnie i szczegółowo. Przytoczył nawet drobne szczególiki, o których król zdążył już zapomnieć. Zdziwiony takim obrotem sprawy król przerwał mu:
— Opowiedziałeś mój sen co do joty925. Wszystko się zgadza. A teraz wytłumacz mi, co to wszystko znaczy.
Starzec zaczął rozwodzić się nad znaczeniem i sensem snu. Sam był tym tak przejęty, że z oczu płynęły mu łzy.
— Mój królu! Sad, który widziałeś we śnie, to ród króla Dawida926. Drzewa rosnące w nim, zarówno te duże, jak i małe, to jego potomkowie, ci starsi i ci młodzi. Smakowite i piękne owoce, które tam widziałeś, to wielcy mędrcy i cadycy z rodu Dawidowego. Ścinanie liści i gałęzi z drzew oznacza wykonywanie twego rozkazu o wymordowaniu wszystkich potomków Dawida, nawet dzieci w łonie matki. Ostatnie drzewko, które zamierzałeś zniszczyć, to młoda kobieta w ciąży. Jej młody mąż został na twój rozkaz zamordowany nazajutrz po weselu. Stary zaś i przystojny mąż, którego spotkałeś w sadzie, to sam król Dawid. On wyrwał siekierę z twoich rąk i wbił ją w twoje czoło. Mógł cię zabić, ale ty płakałeś i błagałeś o litość. Obiecałeś mu, że zaopiekujesz się ostatnim drzewkiem, że przez nie doprowadzisz do odrodzenia całego sadu.
— Widzę — oświadczył król — że właściwie wytłumaczyłeś mi sen. Idź więc i postaraj się odnaleźć, jeśli to możliwe, kobietę, która nosi w łonie potomka rodu Dawida. Okażę jej miłosierdzie i roztoczę nad nią i nad jej dzieckiem opiekę. Wypełnię wszystko, co obiecałem we śnie.
Stary mędrzec nie mógł dalej utrzymywać w sekrecie swojego pokrewieństwa z młodą kobietą. Drżącym głosem przemówił:
— Królu mój i władco. Ja sam wypiłem gorycz z tego pucharu. Wydałem córkę za mąż za jednego z najwspanialszych młodzieńców z rodu Dawida. Na drugi dzień po weselu, opierając się na twoim rozkazie, przyszli kaci i zamordowali mego zięcia. Mnie zaś razem ze wszystkimi krewnymi wsadzono do więzienia. Moja córka została wdową, a ja nawet nie wiem, czy będzie matką.
— Idź do domu — powiedział król — i powiedz córce, że uwolniłem cię razem ze wszystkimi krewnymi i przyjaciółmi, którzy siedzieli z tobą w więzieniu. Nic złego wam się już nie stanie. Roztoczę nad wami opiekę.