— Ja gotów jestem stanąć przed obliczem króla i wyjaśnić mu sens jego snu.
Pozostali mędrcy żachnęli się na niego:
— Czego się spieszysz? Przecież nie wiesz jeszcze, jakie pytanie król ci zada.
— Król miał sen — odpowiedział — taki sam sen miałem również ja. Wiem, co on oznacza.
— Oby Bóg cię miał w opiece i obyś znalazł uznanie w oczach króla — zawołali zgodnie pozostali mędrcy.
Wysłannik króla zwrócił się wtedy do starego mędrca, który podjął się wyjaśnić znaczenie snu.
— Teraz powinieneś się umyć i namaścić wonnymi olejkami, które ci przyniosłem.
— Za nic w świecie. Nie rozstanę się z więziennym ubiorem — oświadczył starzec. — Tylko w nim chcę stanąć przed królem.
Starzec był uparty i dopiął swego. W więziennych podartych łachach stanął przed królem. Wszyscy obecni w tronowej sali patrzyli na niego ze wzruszeniem, litością i współczuciem. Tylko król zachował obojętny spokój. Zmierzył go najpierw od stóp do głowy, po czym powiedział:
— Miałem sen i nikt dotychczas nie potrafił go rozszyfrować.