Wkrótce zebrała się wokół nich liczna grupa ludzi. Rabbi Jehoszua zwrócił się do nich:
— Powiedzcie mi, ludzie, co to za człowiek z tego rzeźnika?
— Lepiej nie pytaj, rabbi. Zobaczysz go i wtedy sam go zapytasz.
Od razu też posłali kilku ludzi, żeby sprowadzili rzeźnika Nanasa. Na wieść, że rabbi Jehoszua ben Ileni chce z nim rozmawiać, oświadczył:
— Kim jestem i co znaczę, że tak wielki człowiek, jak rabi Jehoszua chce się ze mną spotkać? Nie pójdę z wami. Wy chyba kpicie ze mnie.
Wrócili więc wysłannicy z niczym i tak do rabbiego Jehoszuy powiedzieli:
— Jak ty, rabbi Jehoszua, który jesteś światłem Izraela, ty, który jesteś koroną naszej głowy, mogłeś nas posłać do takiego człowieka? Nie chciał nawet dobrze wysłuchać nas. Nie chciał pójść z nami do ciebie.
— Ale ja się stąd nie ruszę, dopóki go nie zobaczę. Sam do niego pójdę.
Na widok przybyłego rabbiego rzeźnika ogarnął strach. Drżącym głosem zapytał:
— Jak to jest możliwe, żeby rabbi, korona ludu Izraela, chciał się ze mną zobaczyć?