— Chcę cię o coś zapytać — odpowiedział rabbi Jehoszua.

— Dobrze, pytaj.

— Co takiego uczyniłeś w życiu?

— Jestem zwykłym, prostym rzeźnikiem. Mam starych, niedołężnych i chorych rodziców. Codziennie myję ich, ubieram i karmię.

Na te słowa rabbi Jehoszua odpowiedział:

— Synu mój! Błogo tobie i błogo twemu losowi. Jakże szczęśliwy jestem, że zasłużyłem na to, żeby być twoim towarzyszem w raju.

Serce wypełnione dobrocią

Rabbi Szymon957 zwrócił się któregoś dnia do Nieba z prośbą o wskazanie mu miejsca w raju, na którym po śmierci zasiądzie. Uzyskał odpowiedź, że będzie siedział w raju obok rzeźnika. Nie mógł opanować zdumienia.

— Jak to — powiedział z oburzeniem — przez całe życie ślęczałem nad Torą958. Nie było dnia ani nocy, żebym jej nie studiował. I w nagrodę „dorobiłem” się zaszczytu siedzenia obok jakiegoś tam rzeźnika?

Po chwili jednak uspokoił się i na chłodno zaczął rzecz rozważać. Doszedł do wniosku, że trzeba przede wszystkim dowiedzieć się, co to za człowiek.