— Przydzielę ci najlepszy pokój w domu. Będę prała twoją bieliznę. Będę ci usługiwała jak najlepsza służąca, żebym tylko nie musiała się rozstać z moim kochanym dzieckiem.
I w ten sposób Silak pozostał w domu. Nauczyciel był dobry i chłopiec uczył się pilnie. Rodzice byli zadowoleni i dumni z postępów syna. Rabbi Kahane nieraz powtarzał:
— Nasz syn dobrze się uczy. Mam nadzieję, że zasłynie jako wielki uczony.
Lata mijały. Silak się rozwijał i rósł. Rosła również jego wiedza. Nauczyciel kształcił go i uczył przez dwadzieścia pięć lat. Silak rzadko wychodził z domu. Nie chciał tracić czasu na spacery.
W 25 rocznicę rozpoczęcia nauki z Silakiem nauczyciel oświadczył rabbiemu Kahane:
— Twój syn już mnie nie potrzebuje. Umie już tyle co ja. Dalsza moja obecność w tym domu nie jest już konieczna.
Rabbi Kahane dał mu w zapłatę za naukę tysiąc monet w złocie i Eliezer wrócił do swego miasta. Silak miał już wtedy trzydzieści lat i oczywiste było, że chciał poznać świat, którego dotychczas nie miał okazji zobaczyć. Włożył na siebie nowe szaty i poszedł na rynek. Dzień był gorący i Silak wkrótce poczuł pragnienie. Nagle usłyszał, jak nosiwoda wychwala swój towar:
— Woda! Zimna woda! Słodka woda! Woda pokrzepi wasze serca. Za jeden jedyny kaskas szklanka wody.
Silak podszedł do nosiwody i poprosił o szklankę wody. Okazało się, że nosiwoda pochodzi z jego rodziny.
— Masz kaskas? — zapytał go nosiwoda.