— A jeśli nie mam? Jaką wartość posiada kaskas? Przecież to najmniejsza moneta w kraju. Czy nie mógłbyś mi dać wody bez pieniędzy? Jestem, jak ci wiadomo, wielkim uczonym.
— A co ja mam z tego, żeś ty uczony? Ciebie Bóg stworzył po to, żebyś się uczył Tory964, a mnie po to, żebym roznosił wodę i w ten sposób mógł wyżywić żonę i dzieci. Chcesz się napić, to płać.
Silak ze smutkiem w sercu wrócił do domu. Podarł na sobie piękne szaty i wybuchnął płaczem.
— Co ci się stało? — zapytali rodzice.
— Doszedłem do wniosku — odpowiedział — że cała nauka niewarta jest złamanego grosza. Dwadzieścia pięć lat poświęciłem nauce, która nie ma wartości w świecie. Nie można za nią nabyć nawet szklanki wody. Ojcze! Nie chcę już więcej znać Tory. Naucz mnie lepiej czegoś innego.
— Dobrze, mój synu — odpowiedział ojciec. — Zrobię z ciebie kupca. Wyjmij z żelaznej skrzynki portfel i podaj mi go.
Silak przyniósł ojcu srebrny portfel. Rabi Kahane wyjął z niego drogą perłę i tak do syna powiedział:
— Weź tę perłę i udaj się na rynek. Najpierw pójdź do kramarzy, którzy handlują fałszywymi diamentami, i zapytaj ich, ile ci dadzą za perłę, ale nie sprzedawaj jej. Potem idź do kramarzy, którzy handlują prawdziwymi diamentami. Im masz sprzedać ją za najwyższą cenę, jaką zdołasz od nich wytargować. Połowę z uzyskanych pieniędzy oddasz nam, rodzicom, a połowę sobie pozostawisz. Pamiętaj przy tym, że jeśli osoba z naszej rodziny nie miała dla ciebie litości i nie chciała ci podarować łyku zimnej wody, której wartość była minimalna, to tym bardziej obcy ludzie nie będą się oglądali na twoją pozycję i wiedzę. Dobrze więc, że będziesz posiadał trochę pieniędzy, albowiem za nie można wszystko dostać.
Silak udał się do kramarzy handlujących fałszywymi diamentami, którzy oszacowali i wycenili perłę. Zgodnie z nakazem ojca nie sprzedał im perły i poszedł do kramarzy handlujących prawdziwymi diamentami. Pierwszy kramarz na widok perły natychmiast zaproponował mu tysiąc szekli965, ale Silak udał się do drugiego kupca, który był gotów dać mu więcej. Od niego poszedł do trzeciego i czwartego, i następnych kupców, aż dziesiąty z kolei zapłacił tysiąc pięćset złotych szekli.
Zadowolony z dokonanej transakcji wrócił do domu i z radością w głosie powiedział do ojca: