Rebeka167 i Izaak168
Eliezer169 wyjął najpierw złote i srebrne naczynia, potem drogie i wspaniałe suknie i wręczył je razem w darze Rebece. Nie zapomniał też o prezentach dla jej matki i brata.
Kiedy wstali od stołu po spożytym posiłku, Batuela170 nagle chwyciły bóle. Zaczął krzyczeć:
— Niedobrze mi! Koniec! Umieram!
Okazało się, że Batuel jadł z zatrutej miski, którą przygotował był dla Eliezera. Trucizna była śmiertelna. Batuel skonał.
Nazajutrz, w chwili kiedy Eliezer wychodził z domu, przystąpił do niego anioł i powiedział:
— Nie zatrzymuj się dłużej w tym miejscu, tylko wracaj z Rebeką do swego pana.
Eliezer posłuchał go. Wszedł do domu i powiadomił gospodarzy, że wyrusza zaraz w drogę. Ci zaś rzekli:
— Niech Rebeka pozostanie jeszcze w domu. Musi przeczekać siedem dni żałoby. Tymczasem damy jej trochę srebra i złota. Na jej zamówienie złotnik zrobi z nich biżuterię. Zdąży w tym czasie uszyć sobie suknie ślubne. Wszystko to razem może potrwać rok.
Eliezer kategorycznie sprzeciwił się ich propozycji. Skoro Bóg — pomyślał w duchu — okazał mu dotychczas tyle życzliwości, nie powinien zwlekać. Wówczas Nachor171 zawołał Rebekę i głośno ją zapytał: