— Czy chcesz pójść z tym oto człowiekiem do domu Abrahama172 i pojąć za męża jego syna Izaaka?
Rebeka, która zdążyła już wiele dobrego usłyszeć o Abrahamie i Izaaku, świadoma, że otacza ich szacunek mieszkańców całego kraju, odpowiedziała:
— Z całego serca pragnę tego. Chętnie udam się do domu Abrahama, do domu człowieka błogosławionego i szanowanego zarówno przez Boga, jak ludzi.
Na uwagę matki, że jej biżuteria i ozdoby nie są jeszcze gotowe, Rebeka odparła:
— To są drobnostki. Takie rzeczy nie mogą mnie powstrzymać.
Pożegnali się więc z Rebeką i Eliezerem życząc córce: „Obyś była szczęśliwa i dała początek wielkim i potężnym pokoleniom”.
Rebeka i jej służki dosiadły wielbłądów i ruszyły w ślad za Eliezerem.
Zbliżając się do Beer-Szeby173 spostrzegła stojącego w polu samotnego mężczyznę. Był odziany w piękne szaty. Ręce trzymał wyciągnięte ku niebu, a nad jego głową unosił się anioł stróż.
— Kto to jest? — Rebeka zwróciła się z tym pytaniem do Eliezera.
Ten udzielił jej wyjaśnienia. I w tej samej chwili spoczął na niej Duch Święty. Nagle zdała sobie sprawę, że pewnego dnia urodzi Izaakowi niedobrego syna. I myśl ta przejęła ją trwogą.