— Nic nie wiem! Wiem jedno, że potrawy były znakomite. W życiu takich nie jadłem.
Ezaw wybuchnął wielkim płaczem. Głosem pełnym wściekłości zawołał:
— To mógł zrobić tylko Jakub. Już raz oszukał mnie za pomocą miski soczewicy. Teraz ciebie wyprowadził w pole za pomocą smacznych potraw.
— Powiedz mi synu, co od ciebie dostał za tę miskę soczewicy?
— Zabrał moje prawo starszeństwa.
Usłyszawszy tę odpowiedź, Izaak uspokoił się. Zaczął rzecz rozważać dokładnie. Doszedł do takiego wniosku: „Widzę teraz, że moje błogosławieństwo bardziej pasuje do Jakuba. Niech więc on na wieki będzie błogosławiony”.
Ezaw zaczął kląć. Na głowę Jakuba posypała się istna lawina obelg. Klął i pluł. A kiedy zapas klątw wyczerpał mu się, zaczął płakać. Wtedy w Izaaku obudziła się litość. Postanowił udzielić również Ezawowi błogosławieństwa. Bóg jednak nie chciał do tego dopuścić.
— Nie błogosław Ezawa, Izaaku. Im większym będzie bogaczem, tym więcej zła uczyni. Im więcej będzie miał przyjemności, tym bardziej będzie podły.
Wtedy Izaak zaczął prosić Boga o litość nad Ezawem. Bóg na to rzekł:
— Ezaw jest złoczyńcą i grzesznikiem.