Kołyszą mnie strzałami do snu.

Nie doczekają już jesieni,

Jak mnie nie dali zaznać wiosny.

Ja wiersz ten piszę nie o sobie,

Wśród bólu i wśród łez traconej,

Bo tak jak ja — padają dziś miliony.

Lecz choć będziecie dusić parą,

Strzelać, katować, bić bez serca,

Wy nie umkniecie już przed karą;

Karą należną wam — mordercom!