Miałaś rację ledwie się przyznając. Twoja matka z odległości znów

obcina włosy na bardzo krótko, chociaż jest jeszcze młoda, chociaż kiedy

chadza do parków, mrówki używają jej kciuków jak gładkich drabin.

Macha do ojca, w dłoni trzyma chustkę z ligniny. Wieczne pożegnanie.

Córki są takie przemądrzałe, gdy długo nie rodzą i nie kończą studiów. To

nie jej przypadek, ma magisterium i dzieci: dzieworództwo w działaniu.

Ale motyle z jej brzucha mieszkają na odległych łąkach. Nawet słowa

łąka używa się tutaj na lekkim przydechu — jak wielu innych słów, które

nie znajdą nigdy godnych odbić. Zakradaj się do piwnic, na strychy — na

zagrzanych grzędach