na kolana, łączę pięty za twoimi plecami. Jestem

statek kosmiczny,

powstaniec zimowa.

sto tysięcy mil podmorskiej żeglugi,

ziołowe ognisko we własnej swadhisthanie8,

wilgotna gleba z broszurki o życiu w rodzinie,

wyczerpujący komentarz do wszystkich pór roku,

pismo święte w językach, żaden z nich nie jest narodowy.

W to miejsce schodzą się wszystkie nasze dzieci. Chowam cię latem,

mozolnie chociaż w miękkiej ziemi. W torbie trzymam imbryk. w którym