chciałaś ciułać, skręciłaś w drugą stronę jak w upojne krzaki. Źle ci

przebywać w chłodnych opowieściach na zatartym brzegu, źle ci tam

dziewczynko, wolisz wciąż fingować.

Szliście aż do miejsca, w którym się otwiera coś jakby żyły czymś

co najmniej ostrym. Patrzyły na was wieżowce, bruneci i blondynki

wieczorową porą. Niech cię nie łapią za gardło wyznania przed nocnym.

Czy chłopcy się boją? Niech będzie, że chłopcy.