Lasowiackie serce
Tutaj niedaleko jest tako wieś Dąbrowica. I tam był kowol1, Brylski sie nazywoł, i ten kowol kuł różne bramy, bo on był takim znanym kowolem na okolice. I kuł bramy do zamku dzikowskiego2, do baranowskiego3, także szlachta, jak tam miała jakieś tam do wykucia czy okucia na okna, takie kroty4, to on to wszys[t]ko kuł. No ji konie oczywiście też podkuwoł. No ji miał kilkoro dzieci, a najładniejszo była Marysia, najstarszo. I tam w ty Marysi kochoł sie taki Jantek5. I ten Jantoś — lubioł go kowol, bo on pracowoł u niego tam w kuźni, pracowity był, chłop był taki zbudowany, fajny. No, biedny był, ale był pracowity. No ji tak go lubioł [kowol].
No ji on tak sie zakochoł w ty Marysi, no Marysia w tym Jantku tyż 6. No ale Jantek chciał zarobić troche, żeby se chałupe mogly, żeby te Marysie poprosić o rękę, to był taki ambitny, i chcioł mieć chałupe. I flisoki7 przyjiżdżały tytuaj, przyjechoł retman8 do wsi, i zwoływał chłopów takich na flis — do roboty na spławianie tratew. Bo tu drzewa były w Puszczy. Sandomiersko, była Puszcza Sandomiersko, drzewa były duże i spławiały do Gdańska, na tam robiły meble z tych drzew9.
No ji ten Jantek poszed tam do tego retmana. No ji godo Marysi najpierw, wcześnij powiedział, ze:
— Jo póde10 do tego retmana, za... może sie póde za tego... zeby11 mie wziął na oryla.
No to poszyd. No ji ten retman go..., przyjrzoł sie mu, tam pogodoł z niem, no i nado sie. No to jako sie nado, przyszed do Marysi, gado ze:
— Maryś, jo pojade na flis.
No to Marysia sie rozpłakała:
— No, Jantoś, ty odjedzies!
Poszła do taty: