Największa pycha lub małoduszność świadczy o największej niemocy ducha.
DOWÓD. Pierwszą podstawą cnoty jest zachowywanie swego bytu (według Dod. do Tw. 22), i to za przewodem rozsądku (według Tw. 24). Kto więc nie zna siebie samego, nie zna podstawy wszystkich cnót, a zatem i wszystkich cnót. Następnie, działać pod wpływem cnoty nie znaczy nic innego, jak działać za przewodem rozsądku (według Tw. 24), a kto działa za przewodem rozsądku, ten musi koniecznie wiedzieć o tym, że działa za przewodem rozsądku (według Tw. 43 Części II). Kto więc najmniej zna siebie samego, a zatem (jak dopiero co wykazaliśmy) i wszystkie cnoty, ten działa jak najmniej pod wpływem cnoty, tj. (jak widać z Okr. 8) jest w najwyższym stopniu słaby na duchu. A dlatego (według Tw. 55) pycha lub małoduszność świadczy o największej niemocy ducha. Co b. do d.
DODATEK. Wynika stąd jak najjaśniej, że pyszni i małoduszni podlegają wzruszeniom w najwyższym stopniu.
PRZYPISEK. Z małoduszności można się jednak łatwiej poprawić, aniżeli z pychy, ile że ta druga jest wzruszeniem radości, tamta zaś wzruszeniem smutku, i dlatego (według Tw. 18) ta druga jest silniejsza od tamtej.
Twierdzenie 57
Pyszny lubi obecność pasożytów i pochlebców, nienawidzi zaś szlachetnych.
DOWÓD. Pycha jest to radość, pochodząca stąd, że człowiek sądzi o sobie lepiej, niż słuszność wymaga (według Okr. wzr. 28 i 6), a człowiek pyszny dążyć będzie wedle możności do podtrzymania tego mniemania (ob. Przyp. do Tw. 13 Części III). Dlatego więc ludzie pyszni będą lubili obecność pasożytów i pochlebców (określenie ich pominąłem, gdyż są aż nadto dobrze znani) i będą unikali szlachetnych, którzy mają o nich słuszne zdanie. Co b. do d.
PRZYPISEK. Zbyt długo musiałbym wyliczać tutaj wszystkie zła pychy, ponieważ pyszni podlegają wszystkim wzruszeniom, ale żadnemu tak mało, jak miłości i współczuciu.
Jednak nie można tutaj przemilczeć, że i taki też nazywa się pysznym, kto ma o innych ludziach gorsze zdanie, niż słuszność wymaga; w tym znaczeniu pychę trzeba by określić jako radość, pochodzącą z mylnego zdania, które ma człowiek, wywyższający się nad innych; małoduszność zaś, będącą przeciwieństwem takiej pychy, należałoby określić jako smutek, pochodzący z mylnego zdania, które ma człowiek, poniżający się w stosunku do innych. Wobec tego łatwo rozumiemy, że pyszny jest koniecznie zawistny (ob. Przyp. do Tw. 55 Części III) i że najbardziej nienawidzi tych, których najbardziej chwali się dla ich cnót, następnie że jego nienawiść niełatwo przezwycięża się przez miłość lub dobrodziejstwo (ob. Przyp. do Tw. 41 Części III) i że on rozkoszuje się obecnością wyłącznie tych, którzy schlebiają słabości jego ducha, czyniąc z głupca obłąkanego.
Aczkolwiek małoduszność jest przeciwna pysze, jednakże człowiek małoduszny jest bardzo zbliżony do pysznego. Otóż, ponieważ jego smutek pochodzi stąd, że sądzi on o swej niemocy według mocy, czyli cnoty, innych, to smutek jego zmniejszy się, tj. będzie się on radował, jeżeli jego wyobraźnia zajmie się rozpatrywaniem cudzych wad. Stąd wzięło się przysłowie: „Mieć towarzysza niedoli to pociecha dla nędzników”. Przeciwnie zaś, będzie się on tym więcej smucił, im bardziej będzie siebie uważał za niższego od innych. Stąd się bierze, że nikt nie jest tak bardzo skłonny do zawiści, jak małoduszni, i że oni dążą w najwyższym stopniu do przyglądania się czynnościom ludzkim więcej dla wytykania ich, aniżeli dla poprawiania, i wreszcie że chwalą wyłącznie małoduszność i nią się chlubią, tak jednak, aby wyglądali na małodusznych. To wszystko wynika z tego wzruszenia z taką koniecznością, z jaką wynika z natury trójkąta, że trzy jego kąty są równe dwóm prostym.