swoimi utopiami utopionymi na dnie wanny, bez korka

Mógłbym się schować przed innymi w roli scenografa

skrywając swoje ludowe misje, sugestia tła jedynie

Lecz ty, Rolando, ze złamaniem otwartym swojego bycia

przyszedłeś we śnie moim, wkradłeś się na paluszkach

innych nie budząc w środku nocy, nie przeszkadzając

Przyszedłeś z rebusem w kieszeni w piżamie dla dziecka

Czemu obdarowujesz mnie takim dziwnym darem?

I nie rozpłynąłeś się na moją milicyjną komendę?

Lecz stałeś, pozując jak na zdjęciu polaroidowym z 82 roku