Czym bardziej odświętne wznoszę jasne spojrzenia

tym grubsza warstwa narasta we mnie jako bunt skryty

Nie umiem być pokorna wobec uczuć dobrych, okazywanych

tych uśmiechów szczerych, tych lekkich skinień głową

Cóż za perfidna zależność wrzucona w moje istnienie

za fasadą jaśnie oświetloną, za fasadą ciemnością pokrytą

tkwi świątynia buntownika, skrycie odmalowywana na nowo

Bianca moje imię spisane, by wysoko i nisko

spoglądać, by znaleźć coś poza uczuciami, poza gramatyką

ciągle pomiędzy przebywać, doznawać rozkoszy