Ślinię się, bo nie mam w sobie żadnych zwieraczy
Oczekuje się od mnie skrycie zupełnie nowych rzeczy
Do tego potrzebna jest mi waleriana, boskie lekarstwo
Moja pokuta nazbyt oczywista, muszę wypić ją z czasem
tę wielką gorzką łyżkę, a wtedy stanę się tylko echem
z sennym mrużeniem poobijanych oczu
z walerianowym odcieniem przeminę, wietrzejąc
Pieśń dziesiąta. Bianca obraca się wokół siebie pierwszy raz
karuzela metafizyczna
Odwrócę się od ciebie, nie będę słuchać