Góra z pumeksu kosmetycznego w popiele zanurzona

na której pozostawały jeszcze skóry wężowo-księżycowe

Budynek miał w sobie tylko delikatnie muśnięcie różu

Włoskie, zielone okiennice zostały dawno zamknięte

Gęste warstwy sadzy zdradziły mi tajemnicę ukrycia

Źródło brudu i podgrzybków, niejadalnych czarnych głów

Sama zresztą podejrzewałam, że coś gnije tutaj w środku

nażyźniając okolicę swym pojedynczym wystąpieniem

Odwróciłam się w stronę zabitych drzwi deską piniową

Wtedy lekko zostałam przesunięta do środka tego pałacu