spadają ze zmęczenia, noszą w sobie tony

tony smarów i łojów baranich, schowanych

Pracowałem jako konstruktor, inżynier sumienny

Nosiłem w sobie trochę smutków, swą nadwagę

spowodowaną przez to, że regularnie się pieprzyłem

z kurtyzanami świata zalęknionego, spoconego

Tu następuje niesłyszalny refren

Miałem miłą żonę, od czasu do czasu zauważałem ją

między meblami kuchennymi, między RTV, kwitnąca

Traktowałem ją jak ostatnią w kolejce do moich majtek