Wykonałam jeszcze skrzypiący odwrót oczu ku pustce

nie czytając z ust kłamliwych, speszonych podglądaniem

Przeszkadzam wykonującym pokutę w ciszy

Jestem tu zmuszona do pieśni, choć jej nie chcę

Me usta owrzodzone, pełne bakterii przygodnych

Owrzodzieją me uszy, oczy, dziąsła zbyt miękkie

Zmuszona jestem do odwiedzania ciebie w popiele

Znów mocno kręcę się w sobie, ma szybkość wzrasta

Przyjemne są te zaniki wszystkiego na rzecz rozmazania

rozmywania się w budyniowym krajobrazie