Znów na mych żeliwnych ramionach karuzeli czuję

pokutników martwych, wybrali niewłaściwe miejsce

Męczę się ich ciężarem ogromnym, jedyną rozrywką jestem

taka cyrkowa ze mnie dekoracja, żeliwna, czarna, czujna

na swych długich ramionach ze stali zaplątanych niosę

niosę wysłuchanie ściszonych do zera

Jawię się spowiednikiem zmuszonym do wycierania się tobą

Nie rozgrzeszam win zastygłych dawno, sklejonych warstwami

Jestem tylko takim dodatkiem w dzikiej kolorystyce utrzymanym

co nikomu i niczemu nie służy i tylko zabiera miejsce