na tę przepełnioną bańkę mleczną, maślaną

Wielkie złoża dobroczynnych elementów

odkładają się we mnie niczym brud

Jestem tym, który chciał posiąść bogactwa

Całego świata rodzynki i pieczywa białe

kradłem, niszczyłem, zdobywałem wiele

wypełniając się słodkim mlekiem, miodem

po brzegi, po krawędzie dobrobytu, wykipienia

Złoto zlewało się z bielą w mieszankach

kruszcu, jedzenia, maseczek na usta, na oczy