na szyi powleczone na struny głosowe
Na czole spoczywa już kapelusz pleciony
ze słów mielonych z dodatkami włókien
Kręcę się w tej rewii cała w dekoracjach
w których rozpad i spopielenie następuje
Trzymam w ustach niedopałek papierosa
drogocennego, wyrzuconego przez kogoś
pamiętającego, że są ci, którzy dopalają
Te resztki po innych w moich ustach
Zaciągam się głęboko ostatnimi gramami