skurczonego i zależnego w kocach ciepłych
pachnącymi tłuszczami dosyconymi
Pieśń dwudziesta czwarta. Bianca odwraca się kolejny raz na palcu
W me zmarszczki powiał znów wiatr
Owinęłam się nimi dosyć zgrabnie
Modnie splisowana już jestem
Cień po mojej skórze w kurtkę uszyty
z ukrytymi kieszeniami, zakamarkami
Powłóczyste resztki hamują moje ruchy
jeszcze korale z mych zębów wiszą