kopane na grobowce Heliosa okrutnego wieczorem

muskularne, dźwigające mój odwłok władczy

Pociągowa wasza misja skończyła się dosyć szybko

Podkradł mi was inny bóg zachodu z brązową twarzą

Nie barwi się tak mocno przy zmierzchu czerwienią

Me słoneczne potomstwo uciekało promieniami

przed mym gniewem olbrzymim i wrzaskiem furii

Jednakże wszystkie z dala gdzieś krążyły na orbicie

Mieszkałem jako prawie trup słoneczny trochę w Italii

Mój pierwszy syn, Faeton, nie mógł patrzeć na mnie