zsikując się ciągle przed sobą — przed nadchodzącym czarnym karłem14

Zbity do mego wnętrza, nigdy się nie poszerza ani zwęża

Przypominam sobie płacze nieustające za mną, za okrutnym

że był taki ohydny, już prawie nie wspomina się go przy obiedzie

Jakieś charczące huki tylko określają moje pochodne kształty

ktoś ciągle śpiewa głosami mych ofiar w tle, naśladując idealnie

Przypomina mi ich strach przed nadchodzącym Pseudoheliosem

zamykane przede mną żółte drzwi do pokoju, drzwi do piekła

które i tak wyważę, i wejdę do tej szczeliny, i zmieszczę się tam

Pieśń dziesiąta. Piekło pseudoheliosa