i psami, i z wężem ogrodowym, programem telewizyjnym na piątek
Miękki zastrzyk przeciwbólowy kołysał się we mnie łagodnie
Łuski węża ogrodowego pokryły me oczy, oddech ustał w ciszy
Wtedy poczułem pierwszy raz lęk, zmuszał mnie do uciekania
odrzucając moje zewnętrzne warstwy, zachował się tylko środek
Jądro, skondensowane w środku mym, okazało się skarłowaciałe
Zostałem zdetronizowany, pośmiertny zamach stanu i ścięcie głów
Nagłe zrozumienie uderzyło mnie w brzuch najgłębszy, w biszkopt
Uciekłem jak najdalej od tych szeptów nawracających uciążliwie
w wielkim pośpiechu, histerii dotarłem tu, do królestwa strachu