po miękkościach odsłoniętych, po miękkościach zasłoniętych
Pielęgniarki chowały twarze, a chłopcy ze wstrętem spoglądając
życzyli mi wszystkiego najgorszego, dużo chorób w dniu imienin
podawali mi papierosy, czekając, aż zgasnę, charcząc w dymie
Z czasem zmieniłem się w czerwonego olbrzyma13 obrzękniętego
Nowotwór wpompował w me ciało wiele powierza i wodoru
choć leżałem, umierając, byłem znów najmasywniejszy, potężny
W samo południe, gdy słońce było najwyżej, pojękując, odchodziłem
Jak umrę, wszystko zgaśnie, potężne bóstwo zasypia ze wszystkim
w grobie wraz z rodziną żywcem pochowaną, wraz ze służącymi