Idź tam do niej, namów ją, by rozwinęła swe spocone pięści

Niech nie boi się odkrycia swej szpetnej twarzy, robaczywej

Chodź do mnie z tłustymi włosami zgubionymi i wyrywanymi

Przedstaw się ładnie, bardzo proszę, teraz kolej na ciebie

Próbowałaś trunków zakazanych pozyskiwanych z boleści

Witaj w klubie tenisowo-golfowym dla potentatów ropy

czystych, zarumienionych podnieceniem, swoją personalną furią

Pogryziemy wszystko nieznane, sprowadzane z dzikich krain

Będziemy się oblizywać, cieszyć w środku ze swej nadrzędności

Kobiecy wokal wrzaskliwy, taki przekomarzający się o swoje miejsce