Wszystkie melodie już ograne, nie zdarzy się nic

Mordami przeżuwamy ciągle tę samą strawę

Przeżuwamy się nawzajem, zmuszone słuchamy

Jesteś obok mnie z tą kulą i cyrklem niestępionym

urania niby włada, niby nim odmierza proporcje

tych ciał idealnych i zdolnych do wysiłku

Nienawidziłam cię od pierwszego dźwięku

od pierwszego wejrzenia

Te ramiona niby smukłe, a jednak masywne

Zbieraj teraz posiłki, swe armie niszczące