Twój głos ściszony, zmuszę cię do milczenia

Kontenery będą cię wywozić, kontenery

w interpunkcji drobnej będziesz wywożona

Góra plastiku po powierzchniach malowana

dlatego nie ma tych żył mineralnych w środku

tych krystalicznych pęknięć w środku litej

z której jąkające się mojżesze mogłyby wskrzesić

studnie i fontanny znakomite, rozłożyste

Teraz pozwól, że będę cię okładać słowem

rytym w tych samych miejscach, co kiedyś