noszącej w sobie same trucizny w ustach, w języku

Ona w sukienkach przewiewnych nosiła paczuszki

Moja pieśń ma smak fałszywy, trujący śmiertelnie

Pocałuj mnie namiętnie w usta, a dam ci ich smak sobą

Spróbuj, zasmakuj tych związków we mnie chemicznych

Mojej cierpkości wonie zagubione degustuj swobodnie

Mając dwadzieścia parę lat urodziłam zgniły owoc

Córka, zakradła się do mego brzucha i tam spała

Ja wtedy studiowałam medycynę w białym kołnierzu

Ona przerwała mi swym krzykiem wszystko, me plany