po nocnych eskapadach na dachach świata bezkarnego

Do naszego pilnie obserwowanego pałacu wjechała armia

Byli wśród nich zbójcy wyszkoleni do przerywania uczt

W pałacu wszyscy zostali zastrzeleni, nawet psy w ogrodzie

Gdy wtargnęli do sypialni byłam nieprzytomna, naga

Podszedł do mnie sędzia, strzelając z hebanowego pistoletu

w głowę jasną, całą w lokach z dawna zapętlonych w kołtuny

Zdążyłam usłyszeć tylko krzyk zdziwienia króla mego

Eksplozje nabojów w mej głowie zapukały krzykiem

Leżałam jeszcze chwilę na polu bitwy, słysząc swój ból