Gronostaje łaszą się, kłaniają się zgruchotanymi ciałkami

Tak się powinno władcy cześć oddawać, skłonami

Zasłaniając twarze przed mym obliczem Najwyższego

Chorągwie szykujcie, flagi ze wstęgami, twórzcie pochody

śpiewając hymny ku fortunie, która mą fikcyjną nałożnicą

Rogi obfitości wypełnione słowami, udają one owoce

Grajcie, śpiewajcie piosenki przymuszone siłą i złotem

siłą i złotem wygięte ich słowa, melodie, modlitwy głośne

Z pochodzenia jestem Set, z rodu wielkich generałów

Ojciec spoglądał na moje ślinienie się astmatyczne ze wzgardą