Pęczniały me złowrogie usta zapalczywe, cyniczne

Oni słuchali i gotowali się, by zanieść innym śmierć

Śmierć przysyłana, jeszcze tego samego dnia ją dostaniesz

nie musisz się niecierpliwić, na pewno ją dostaniesz od nich

Otaczałem się wokół dziećmi, można je ścinać bukietami

z ich ściętych łodyg ambrozja, nektar bez dodatku cukru

otoczony szczelnie, wyciągałem swe dłonie do nich

głaskałem po jasnych głowach i karciłem za brak dyscypliny

pouczałem ich właściwie, opowiadając przypowieści o sile

Me podium liczyło tysiące pilastrów zawiniętych w sobie