Rozciągane na krosnach niewyobrażalnych barwią sobą tkaninę

Spadam na kawałek mej twarzy, na beton, słyszę już ich tupoty

gęste, zbite w jednorodny pokaz siły, militarnych możliwości

w milionach egzemplarzy powielane, odbijane boleśnie

W kalcytowych zębach kruszą śmietanową porcelanę

z dawnej rodzinnej zastawy wytłukiwanej regularnie

Pieśń trzydziesta trzecia. Procesja

Widzisz, jak z dala posuwa się owe wygniecenie jednolite?

Robótki ręczne, szatańskie puszczanie oczek w szlakach

120 wzorów, by dekorować w procesji sztandary poprzerabiane