po nocach niszczone, w zakładach sztandarów liturgicznych

Nici drogocenne wywlekane, w nowe znaczenia je zaprzątające

Kradzione poduszki, obrazy przemalowywane na inną modłę

Guma spalona z opon zdartych bardziej pod naszymi stopami

Już trzymają wstęgi czarne od proporców wklejone na siłę

Oto występ, oto pokaz największych zbiorów kolekcji prywatnej

oświetlanej spontanicznie żyrandolami z kryształowymi łezkami

Rzeka Magra znowu wypełnia swój sztuczny, betonowy brzeg

Polarna malina na ustach śpiewaczek zgnieciona w mękach

Na dawnych strunach głosowych grają już inni, dostosowując się