Z trzecim rysunkiem były same problemy

wpierw został zgnieciony, potem zapomniany

Kryję w spoconych dłoniach jego przechowywanie

Oto rysunek niemożliwy, lękliwie uciekający

uciekający samochodami dalekobieżnymi w dal

Rysunek rwie się, napinany do granic nieprzekraczalnych

lepi się do wszystkiego, pieczętuje swoją obecnością

Me pisaki są tu porzucone, wielki śmietnik ustników

W ogniu pieśni zakrywają swe śpiewne oblicza przed sobą

wobec tego brunatnego nowotworu tu ulokowanego