Paczki dobrze sklejone dochodzą do piekła w trzy dni

Mamo, prześlij mi, proszę, te ciepłe kapcie uszyte z wełny

do grobu prześlij mi je, bym mogła szurać po parkietach

woskowanych na wysoki połysk z okazji śmierci wiecznej

Rysowanie rozpada się mi w rękach, one też się rozpadają

Nic tu nie bywa odcinkami, odległości uciekły zawstydzone

Już w sumie próbowałam ciężki rysunek nanosić na ziemię

za pomocą schodołazu, chodzików dziecięcych, starczych

za pomocą swych niewidocznych podpórek szkicować jakiś kres

wszystkie były pokryte białym aksamitem i czekoladą