wybijają swój smród i zawartość na wierzch znów

Widzę niewysoki budynek z dużym, wilgotnym kominem

wielkie złoża śmieci, z których może lęgnąć się epidemia

Noszą w sobie organiczne ślady tych, na których żerują

bakterie rozwiązujące najbardziej skomplikowane zadania

rozwiązują ich znaczenia do liczb pierwszych, do zera

Lęk przed nimi nakazuje spalać w ogniu potężnym

ślady po zostawionych słabościach i niedołęstwie

Każda z cegieł tego budynku z popiołu sprasowanego

ustawiona krzywo, jakoś tak niedopasowana do innych