My, kolonizatorki u bram edenów, przedmieścia rabujące

Jakoś nam tak trudno oddawać to myto za przejście

ze zbiorów naszych, z plonów niezwykle płodnych

trudno dziesięcinę ze słów oddać, przekraczając dalej

tupiemy, podskakując w tańcu na znak buntu przeciwko

w korowodzie cichym, zamkniętym na wszystko wokół

Lecz w środku najgłębiej jest wielki lęk

tłuszczem obrośnięty toczy naszą lotność

Spoczywasz senna przy mnie, ze znużenia, ze snu

Mój złowiony sum cały dnem umorusany, okraszony