Wzrasta przede mną bok w miarę uderzeń

konstrukcja z czarnego grafitu, magnezu

W belkach konstrukcyjnych i wspornikach

wielopiętrowe mieszkalnictwo komunalne

Wybijane kamieniami otwory drzwiowe

wilgotne ościeżnice w przeciągach

Podwiewa mi sukienkę chłód dziwny

Uderzasz mnie mocno w bok, przechodzę

W ciemnym korytarzu ramiona powtórzone

Piętra te same, podzielone tak samo na porcje