ich rozdzieranie w niefortunnych miejscach

W białym kostiumie siedziałam, oparta o brud

Baseny wykopywane na świętą pamiątkę męki

Nie chciało mi się wtedy pływać w tym moczu

irytowało mnie to ciągłe machanie łapami

Ciągle utrzymywać się na powierzchni lustra

rwać się do kolejnych oddechów, co wysoko wiszą

ciągle walczyć o to bycie między, o to poziomowanie

Mimo rezygnacji i zniechęcenia wodną formą relaksu

weszłam na pośrednią w wielkości skocznię, między