Już nigdy więcej bym tego nie zrobiła dla ciebie

Nie szantażowałabym cię swym płaczem, histerią

W wersji sproszkowanej już mnie nie chcesz za bardzo

teraz ta niepotrzebność, samotność wzgardzona

Nie ma jak pokutować, nie ma narzędzi tortur

Nie ma kół zębatych śmiejących się nieszczerze

Nie ma klatek z owocami rekordowo gorzkimi

Nie ma nic, tylko wielkie pogorzelisko wokół

Ten strup właściwy ciągle się goi i sklejony jest

z plastrem, jeszcze trzy minuty gojenia się