To jest taki stwór, okaz morza przetrzymywany tutaj

niczym ryba w akwarium, można mu się przyjrzeć

przed jego powrotem do morza, pooglądać trochę

Niezwykłe ubarwienie skóry i mnogość zakończeń

Ma tyle dłoni głaszczących, karmiących potomstwo

czuły ojciec, bez zacięć maszynką przy goleniu

z jogurtami biegnie do kasy, by zdążyć do teatrzyku

na spektakl dwudziestego pierwszego dziecka

On nigdy nie zapomniał, choć to nieważna sztuka

syn gra ostatniego w tłumie, ale ma wypieki na twarzy