pachnąca z wolna zapachem ziemi i rozkładu

Wilgoć lasu była wielka, tajemnicza, zachłanna

Wiedziałam, że nikt już nie znajdzie mnie w dżungli

Byłam wielkim głodomorem, skurczonym z lęku

w zieleni najpiękniejszej, mruczałam wtedy

najsmutniejszą piosenkę świata

Nikt nie słyszał, to nareszcie mogłam śpiewać

w uśpieniu odchodziłam, w zapomnieniu

zapomnieniu wszystkiego przez wszystkich

Deszcz rozmył wielki liść, pod którym byłam