Wypadłam z ciężarówki, boleśnie upadłam

na zadżunglony dywan mchów i porostów

Nikt nie usłyszał mego słabego głosu w tle

Musiałbyś bardzo podgłośnić, by usłyszeć

Zaczęłam płakać, bo wiedziałam wszystko

że to będzie ostatnie porzucenie, byle gdzie

Deszcz płukał moje włosy, moją sukienkę

ja skuliłam się w kulkę i schowałam się

pod dużym, prawie opiekuńczym liściem

Leżałam jak szyszka, co nieoczekiwanie spadła